|
Czy Misje Miłosierdzia Bożego, które już za parę
dni rozpoczną się w naszej diecezji są czymś wyjątkowym?
Nasza diecezja i Misje w niej są wyjątkowe. W tym
sensie, że jest to naturalna odpowiedź na wezwanie, które
skierował do Kościoła na polskiej ziemi Ojciec Święty. Pragnie On,
abyśmy się otworzyli na Boga bogatego w Miłosierdzie oraz abyśmy
podjęli duchowe przesłanie świętej siostry Faustyny; aby ta iskra,
która ma przygotować świat na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa
naprawdę zaczęła być widoczna. W tym sensie sądzę, że diecezja
kaliska bezpośrednio odpowiada na to przesłanie Papieża. Nie
przypuszczaliśmy, że Ojciec Święty da tak mocny bezpośredni impuls
idący w tym kierunku.
Z kolei to co jakoś przyświecało Pasterzom naszej
diecezji, to być może bardziej poszukiwanie „czegoś mocnego” na
drugie 10–lecie diecezji kaliskiej. Misje rozpoczynają się
dokładnie w dziesięć lat po jej utworzeniu. Diecezja jest już
mocno skonsolidowana, biorąc pod uwagę fakt, że powstała z sześciu
diecezji macierzystych i Misje Miłosierdzia Bożego mogą się wpisać
jako podążanie w głąb – duc in altum – wypłyń na głębię, na głębię
Boga bogatego w miłosierdzie.
Misje są także odpowiedzią na zaproszenie, które
skierował Ojciec Święty do tego, abyśmy kontemplowali oblicze
Chrystusa. To kontemplowanie oblicza Chrystusowego będzie możliwe
bardzo jednoznacznie poprzez peregrynację obrazu Jezusa
Miłosiernego z naszego sanktuarium, który zaistniał dzięki
spowiednikowi i duchownemu opiekunowi świętej siostry Faustyny.
Całościowo ta inicjatywa była już jakoś podejmowana
i praktykowana w podobnych Misjach w archidiecezji gdańskiej,
warszawskiej, płockiej, łowickiej, włocławskiej. Nie jest to
inicjatywa niespotykana do tej pory w innych diecezjach.
Misje Miłosierdzia Bożego będą prowadzili
ojcowie jezuici. Jak się do nich przygotowujecie?
Proces przygotowań do Misji Miłosierdzie Bożego w
naszej diecezji kształtował się powoli. W ubiegłym roku ksiądz
biskup ordynariusz Stanisław Napierała podczas jesiennych
rejonowych spotkań z kapłanami diecezji „rzucił hasło” z prośbą o
ewentualne ustosunkowanie się do tej idei. Gdzieś w styczniu 2002
roku została podjęta decyzja, że takie misje się odbędą. Ksiądz
Biskup Ordynariusz zasygnalizował nam to podczas wizytacji naszego
przełożonego prowincjonalnego o. Andrzeja Koprowskiego.
Pod koniec stycznia tego roku Ojciec Prowincjał
zwołał specjalne spotkanie, które odbyło się w Kurii naszej
prowincji w Warszawie i w tym spotkaniu uczestniczył Ojciec
Prowincjał, jego bezpośredni pomocnik odpowiedzialny za sprawy
ekonomiczne prowincji o. Tadeusz Filas, który w skali prowincji ma
tę sprawę koordynować, o. Zdzisław Pałubicki – promotor kultu
Bożego Miłosierdzia w naszej prowincji i ja jako kustosz
Sanktuarium Serca Jezusowego. Wtedy rysowały się wstępne pomysły,
różne refleksje, staraliśmy się z tą myślą pobyć, zobaczyć jakie
rodzą się znaki zapytania.
I ta refleksja była kontynuowana w nieco mniejszym
składzie, tutaj w Kaliszu, 18 lutego, gdy przybył do nas o.
Tadeusz Filas i z o. Zdzisławem Pałubickim staraliśmy się nad tą
kwestią pochylić i zobaczyć jak moglibyśmy ją ukonkretnić. Tego
samego dnia uczestniczyliśmy w spotkaniu księży dziekanów, którym
przedstawiliśmy wstępny zarys tych Misji. Każdy z dziekanów
otrzymał skrót mojej wypowiedzi, to miało stanowić pomoc do
szerszego przedstawienia tej sprawy w dekanatach.
My natomiast od strony jezuickiej zorganizowaliśmy
trzydniowe spotkanie formacyjne w naszym ośrodku w Warszawie i na
to spotkanie przybyło 20 jezuitów z różnych wspólnot naszej
prowincji. Było to spotkanie formacyjno – informacyjne. Na
początku przybliżyłem realia naszej diecezji. Każdy otrzymał
specjalny numer „Opiekuna” wydany na dziesięciolecie diecezji, do
tego marcowy numer „Miejsc Świętych”, które przybliżało miejsca
święte w naszej diecezji i inne drobniejsze materiały służące jako
pomoc. Poszczególni prelegenci starali się przybliżać od różnych
stron kwestię Miłosierdzia Bożego, a więc o. Jerzy Seremak,
kaliszanin, biblista, przybliżył kwestię Miłosierdzia Bożego na
kartach Starego i Nowego Testamentu; o. Paciuszkiewicz, który
przez wiele lat był kustoszem sanktuarium św. Andrzeja Boboli i
jest znanym homiletą, przybliżył nam temat od strony posługi
homiletycznej; o. Dariusz Kowalczyk – od strony Magisterium
Kościoła; o. Artur Kołodziejczyk – od strony audiowizualnej,
multimedialnej, którą również można wykorzystać w Misjach
Miłosierdzia Bożego. Tam też staraliśmy się zobaczyć, kto mógłby
zaangażować się w Misje w dekanacie kaliskim II.
Jaki ojcowie jezuici mają pomysł na
przeprowadzenie Misji miłosierdzia Bożego?
Trudno jest wyrokować jak to będzie przez całe 7
lat. Pierwsze lata będą poszukiwaniem tego jaki jest status quo, z
jakim przesłaniem można by dotrzeć, ale też jakie rodzą się
wyzwania. Bierzemy tu pod uwagę fakt, że 70% parafii naszej
diecezji to małe parafie, liczące poniżej 3000 wiernych, jest
tylko jedno miasto powyżej 100 tys. mieszkańców. I jedno miasto,
które mieści się w przedziale 50 –100 tys. Jest trochę miast i
miasteczek mniejszych, ale nasza diecezja to przede wszystkim
parafie wiejskie.
Chcemy jednak dotrzeć do młodzieży licealnej i
tutaj mamy specjalną ofertę jednodniowych intensywnych programów,
przeprowadzonych jeszcze przed rozpoczęciem Misji. W ten program
byliby włączeni młodzi jezuici, kapłani oraz nasi klerycy.
Wszystko kończyłoby się zaproszeniem na te Misje oraz na
czterodniowe rekolekcje zamknięte „Szkoła kontaktu z Bogiem”,
które odbywałyby się w jednym z naszych domów rekolekcyjnych.
Oczywiście na tę ostatnią propozycję – z czego zdajemy sobie
sprawę - odpowie znikomy procent, ale chcemy, aby także ten aspekt
zaistniał.
Chcemy zobaczyć na ile nam się uda dotrzeć do
młodzieży pracującej, do bezrobotnych, do środowisk akademickich
Kalisza, Ostrowa Wielkopolskiego, Pleszewa, par
niesakramentalnych, żyjących samotnie, inteligencji. Wstępna nasza
propozycja jest taka, aby jakieś spotkania stanowe, czy adresowane
do określonych grup odbywały się przynajmniej po jednym w
dekanacie, ale będziemy otwarci na sytuacje lokalne.
Misjom będzie towarzyszył Jezus Miłosierny w
znaku obrazu?
Obraz odwiedzi wszystkie parafie, w których będą
się odbywały Misje Miłosierdzia Bożego. Będzie peregrynował
oryginał. Jest to pewne ryzyko, ale jest to całkowicie zgodne z
tym, czego życzył sobie Sługa Boży ksiądz Sopoćko, Chciał on, żeby
ten obraz był zaangażowany w przybliżanie Bożego Miłosierdzia.
Przez długie lata obraz był w prywatnej rezydencji księdza biskupa
Kraszewskiego. Ksiądz Michał Sopoćko naciskał, aby zaistniał w
jakiejś świątyni.
Aby obraz mógł mieć szerszy kontakt z wiernymi, do
danej parafii przybędzie już w sobotnie popołudnie czy wieczór i
będzie przez cały czas trwania Misji, aż do kolejnej soboty, gdy
misje będą się kończyły i obraz będzie odjeżdżał do kolejnej
parafii. W naszej świątyni obraz będzie obecny, gdy Misje nie będą
się odbywały, to znaczy od ostatniej soboty czerwca do drugiej
soboty września, oraz od ostatniej soboty przed Bożym Narodzeniem
do pierwszej soboty lutego. Gdy obraz będzie pielgrzymował w
naszej świątyni będzie jego kopia.
Dlaczego obraz? Jest to powiązane z duchowym
przesłaniem siostry Faustyny i z faktem, że ten wizerunek jest
jednym z istotnych elementów przybliżania ludziom Miłosierdzia
Bożego tak jak chciał tego Pan Jezus, jak to sygnalizował samej
św. Faustynie, która uważana jest obecnie wraz z ojcem Pio za
jedną z najbardziej popularnych świętych XX wieku.
Misjom towarzyszyć będzie hasło „Jezu, ufam
Tobie”!
Są to słowa podyktowane przez samego Jezusa
siostrze Faustynie. Jest to najkrótsza modlitwa zawierzenia. Gdy
chodzi o tę modlitwę zawierzenia, to jest więcej niż tylko wiara.
Powiedzieć „Wierzę w Boga” jest łatwiej niż powiedzieć „Ufam Ci,
Boże, ufam Ci, Jezu”. Jest trudniej zwłaszcza w takiej sytuacji,
gdy spotykamy się z Bogiem całkowicie duchowym, Bogiem
nieuchwytnym, który skrywa się nierzadko gdzieś w swoim misterium.
Jest rzeczą możliwą powiedzieć „Wierzę w Boga niewidzialnego”, a o
wiele trudniej powiedzieć „Ufam Ci, Jezu, którego nie widzę”.
Trudno jest także powiedzieć te słowa pośród różnych ludzkich
trudności, zmagań, itd. Człowiek nierzadko stara się zauważyć, co
jest drogą do zaufania, do zawierzenia. Otóż prawda, która
przybliża się do nas z kart Biblii jest taka, że drogą do
zawierzenia jest zawierzenie, drogą do zaufania jest zaufanie. Po
to żeby zaufać, trzeba zaufać. Weźmy prosty przykład, gdy Abraham
ma 75 lat, Bóg mówi mu – Wyjdź z ziemi rodzinnej, z domu twojego
ojca, do kraju, który ci wskażę. I ten biedny Abraham mógł zadać
sobie pytanie: dobrze, wyruszę, pójdę, ale kiedy do tej nowej
ziemi dojdę? Za rok, za miesiąc, a może wcale; może to co słyszę
jest tylko jednym, wielkim złudzeniem? To nie jest tak, że Bóg
mówi mu – Słuchaj tu jest ta ziemia, którą mam i porzuć ją i
zobacz, tam jest ta ziemia, którą Ci dam. Nie, ty musisz wyruszyć
i musisz iść. Kiedyś do tej ziemi dojdziesz. Kiedy? Zaufaj!
W podobnej sytuacji stawiany jest Mojżesz, który
pyta Pana Boga – Dobrze, pójdę, żeby prowadzić naród wybrany z
ziemi egipskiej, ale co będzie znakiem, że Ty mnie posyłasz? I Bóg
mu odpowiada – Znakiem dla was będzie to, że kiedy pójdziesz do
Egiptu i gdy wyprowadzisz ten lud, na tej górze złożycie Mi
ofiarę. A więc jaki to znak? Znaku nie ma. Mojżesz musi iść do
Egiptu , bezgranicznie ufając Bogu, wierząc, że On ciągle jest z
nim. Sądzę, że na początku nowego stulecia i tysiąclecia, gdy
został nam przybliżony krzak gorejący w sanktuarium w Łagiewnikach
i nowe objawienie Boga jako Boga bogatego w miłosierdzie, jesteśmy
zaproszeni do nowej jakości, nie tylko wiary, ale i więzi z
Bogiem. Więzi, która wpisuje się bardzo jednoznacznie w zaufanie
Bogu. Zawierzenie Mu, pośród życiowych dróg człowieka i syntezę
tego zawierzenia jest właśnie modlitwa ”Jezu, ufam Tobie!”.
Do kogo Misje są skierowane?
Misje są przesłaniem skierowanym do wszystkich.
Bardzo chcielibyśmy, aby uczestniczyli w nich nie tylko ci, którzy
systematycznie uczestniczą w życiu parafialnym, ale także i ci,
którzy stoją nierzadko obok Kościoła. Ci, którzy z różnych
względów nabrali dystansu do Kościoła. Być może udział w Misjach
nie pomoże im zaleczyć wszystkich ran, ale niech im przyświeca
świadomość, że ma to być przede wszystkim spotkanie z Bogiem
bogatym w miłosierdzie. Jeżeli nawet niektórzy całościowo nie mogą
odnaleźć się w Kościele, niech wiedzą, że przesłanie Boga bogatego
w miłosierdzie jest przede wszystkim skierowane do tych, którzy
mają jakieś poważne problemy ze swoja wiarą i byciem w Kościele,
czy swoim zaakceptowaniem Kościoła. Sądzę też, że nawet przy
ludzkiej ułomności tych, którzy będą te Misje prowadzić, Bóg
bogaty w miłosierdzie będzie mógł z jakąś swoją szczególną łaską
do tych ludzi dotrzeć.
Rozmawiał ks. Krystian Szenowski |